Obalamy trzy mity na temat botoksu

Lista zabiegów, jakie oferują nam dziś gabinety medycyny estetycznej, jest wyjątkowo długa. Gdybyśmy jednak mieli wskazać na te, które cieszą się największym powodzeniem wśród klientów obojga płci, z pewnością jedno z pierwszych miejsc zająłby botoks. (https://cmeik.pl/oferta/botox/) I choć jego popularność stale rośnie, rośnie również lista mitów, które gromadzą się wokół tego zabiegu. Nadszedł więc czas, aby rozprawić się przynajmniej z tymi, które można uznać za najbardziej szkodliwe.

Mit pierwszy – zmiany wprowadzone podczas zabiegu niosą za sobą konsekwencje na całe życie

Choć wiele osób obawia się, że zabieg już nigdy nie pozwoli o sobie zapomnieć, czas je uspokoić. Wstrzykiwanie botoksu nie powinno być porównywane do wykonywania tatuażu. Jego efekty utrzymują się nawet przez kilka miesięcy, po tym czasie jednak znikają bezpowrotnie. To zresztą nie tylko zaleta, ale i wada botoksu. Ponieważ zabieg nie ma permanentnego wpływu na wygląd naszych twarzy, jeśli jego efekty bardzo nam się spodobają, będziemy zmuszeni do jego systematycznego powtarzania.

Mit drugi – dzięki postępowi technologicznemu zabiegu nie trzeba już wykonywać u specjalisty

Rzeczywiście, medycyna estetyczna systematycznie się rozwija, a co za tym idzie, wiele skomplikowanych zabiegów można dziś wykonać w ciągu kilkunastu minut. Nie oznacza to jednak, że gabinet, w którym wykonywany jest zabieg wstrzykiwania botoksu może być wybierany losowo. Zarówno sam rodzaj botoksu, jak i jego dawka muszą być dobrane we właściwy sposób. Oczywiście, efekty źle wykonanego zabiegu w końcu znikną, nikomu jednak z pewnością nie przypadnie do gustu ukrywanie się przed znajomymi przez sześć miesięcy.

Mit trzeci – na botoks potrzeba czasu

Czasy, w których wstrzykiwanie botoksu wymagały zarezerwowania sobie kilkudniowego urlopu, mamy już od dawna za sobą. Dziś wizyta w gabinecie nie musi już trwać dłużej niż dwa kwadranse, a sam właściwy zabieg – dłużej niż kilka minut. Jego dodatkowym atutem jest niewielka inwazyjność. Warto więc, choć raz, dać sobie szasnę i przekonać się, jak satysfakcjonujące mogą być jego rezultaty.

Współpraca: CMEIK